Otrzymuj bieżące wiadomości.

Podaj swój e-mail, by otrzymywać informacje o promocjach.

nie teraz nie, dziękuję

     730 77 77 66

Czy warto pompować opony azotem?

Azot za­miast po­wie­trza at­mos­fe­rycz­ne­go w opo­nach? Roz­wią­za­nie znane już od dawna, stale budzi kon­tro­wer­sje.

 Roz­wią­za­nie znane już od dawna, stale budzi kon­tro­wer­sje. Czy jest to roz­sąd­ne na­bi­ja­nie opon, czy zwy­czaj­ne na­bi­ja­nie kie­row­ców w bu­tel­kę? 

 

 Być może, gdyby pom­po­wa­nie kół azo­tem było tak samo dar­mo­we jak na­bi­ja­nie po­wie­trzem ze zwy­kłej sprę­żar­ki, dys­ku­sja nad sen­sow­no­ścią ta­kie­go roz­wią­za­nia nie była by tak go­rą­ca w śro­do­wi­sku użyt­kow­ni­ków aut. Prze­ciw­ni­cy ta­kie­go - bądź co bądź - mało po­wszech­ne­go za­bie­gu u wul­ka­ni­za­to­rów twier­dzą, że jest to nie­po­trzeb­ne na­bi­ja­nie kasy za­kła­dom wy­po­sa­żo­nym w spe­cjal­ne urzą­dze­nia. Jed­nym z ar­gu­men­tów jaki po­ja­wia się w ustach kie­row­ców pre­fe­ru­ją­cych „kla­sycz­ne” roz­wią­za­nie jest to, że azot w ko­łach jest sen­sow­ny je­dy­nie w au­tach cię­ża­ro­wych, z rów­nie cięż­kim ła­dun­kiem, po­ko­nu­ją­cych bar­dzo dłu­gie trasy.

 

 Od lat sześć­dzie­sią­tych 

 Azot jest gazem bez­won­nym, bez­barw­nym, bez smaku, nie­pal­nym, wol­nym od wil­go­ci, mało ak­tyw­nym che­micz­nie. W związ­ku ze swymi spe­cy­ficz­ny­mi wła­ści­wo­ścia­mi che­micz­ny­mi już na po­cząt­ku lat sześć­dzie­sią­tych ubie­głe­go wieku na­ukow­cy z la­bo­ra­to­riów pro­du­cen­tów ogu­mie­nia spraw­dza­li, jak za­cho­wu­je się na­pom­po­wa­na nim opona. Próby do­wio­dły, że opona wy­peł­nio­na je­dy­nie tym skład­ni­kiem po­wie­trza zy­sku­je o wiele dłu­żej na ży­wot­no­ści. Dla­te­go wła­śnie już od tej de­ka­dy za­czę­to sto­so­wać tech­ni­kę pom­po­wa­nia kół azo­tem. Pio­nie­ra­mi były po­jaz­dy wy­ko­rzy­sty­wa­ne w prze­my­śle wy­do­byw­czym, lot­ni­czym, trans­por­cie to­wa­rów nie­bez­piecz­nych (np. ła­two­pal­nych), a więc po­jaz­dy cięż­kie. Azot od dawna wy­peł­nia opony kół w au­tach For­mu­ły 1, które z po­wo­du ogrom­nych pręd­ko­ści na­ra­żo­ne są m.​in. na wy­strze­le­nie i pożar. Pom­po­wa­nie azo­tem po­le­ca­ne jest przede wszyst­kim wła­ści­cie­lom flot sa­mo­cho­do­wych, gdyż po­ma­ga w istot­ny spo­sób ob­ni­żać kosz­ty eks­plo­ata­cji. 

 

 

 

Po co w oso­bów­kach?
Na pierw­szy rzut oka może się wy­da­wać zby­tecz­ne wy­peł­nia­nie opon azo­tem, skoro wiemy, że prze­cież jest on skład­ni­kiem po­wie­trza i to w około 80 pro­cen­tach. Ktoś za­py­ta, co nam da te do­dat­ko­we 20 pro­cent? Otóż ta sub­tel­na róż­ni­ca w prak­ty­ce oka­zu­je się ogrom­nie istot­na. Ci­śnie­nie w opo­nach wy­peł­nio­nych tylko sprę­żo­nym azo­tem utrzy­mu­je się nawet kil­ku­krot­nie dłu­żej niż gdy­by­śmy wy­peł­ni­li je zwy­kłym po­wie­trzem. Jest to istot­ne, po­nie­waż ci­śnie­nie mniej­sze o za­le­d­wie 0,2 bara od za­le­ca­ne­go w kon­kret­nym po­jeź­dzie, skra­ca ży­wot­ność opony o około 10 pro­cent, na­to­miast niż­sze o 0,6 bara może spra­wić, że na danej opo­nie prze­jeź­dzi­my aż o po­ło­wę mniej ki­lo­me­trów. - Testy prze­pro­wa­dzo­ne przez re­no­mo­wa­nych pro­du­cen­tów ogu­mie­nia do­wio­dły, że za­le­d­wie 6 pro­cent mniej tlenu w opo­nie, to o ponad 20 pro­cent dłuż­sza ży­wot­ność opony. Pom­po­wa­nie azo­tem de­dy­ko­wa­ne jest szcze­gól­nie wła­ści­cie­lom aut wy­po­sa­żo­nych w felgi sta­lo­we. Po­nie­waż azot nie jest wil­got­ny tak jak po­wie­trze. Po­mię­dzy felgę, a oponę nie tra­fią zatem kro­pel­ki wody pod­czas pom­po­wa­nia. Nie wcho­dzi on także w re­ak­cję z me­ta­lem. Dzię­ki obu tym ce­chom zmniej­szy­my do mi­ni­mum ry­zy­ko ko­ro­zji na ob­rę­czy w miej­scu po­mię­dzy oponą, a felgą. 

 

 

 

Gdzie pom­po­wać i ile to kosz­tu­je?
Opony azo­tem na­peł­ni­my w za­kła­dach wul­ka­ni­za­cyj­nych wy­po­sa­żo­nych w od­po­wied­nie urzą­dze­nia. Za ob­słu­gę auta oso­bo­we­go za­pła­ci­my ok. 20 zł (5 zł za oponę). Cena za­le­ży oczy­wi­ście od roz­mia­ru opony. Naj­po­pu­lar­niej­szą me­to­dą jest pom­po­wa­nie azotu bez­po­śred­nio z butli, które na rynku są łatwo do­stęp­ne. Za­wie­ra­ją one za­zwy­czaj ok. 92 pro­cent azotu. Po­wo­du­je to, że po­zo­sta­łe po­wie­trze znaj­du­ją­ce się w kole bę­dzie po­dat­ne na zmia­ny tem­pe­ra­tu­ry, co z kolei bę­dzie wpły­wa­ło na zmia­nę pa­ra­me­trów opony. Inną me­to­dą jest na­peł­nia­nie opon przy po­mo­cy wy­twor­ni­cy azotu, która uzy­sku­je go z po­wie­trza. 

 

- Ge­ne­ra­tor azotu po­sia­da spe­cjal­ny sys­tem fil­trów, który roz­dzie­la czą­stecz­ki tlenu od czą­ste­czek azotu. Sprę­żo­ne po­wie­trze po­cząt­ko­wo prze­cho­dzi przez po­trój­ną fil­tra­cję, pod­czas któ­rej po­wie­trze oczysz­cza­ne jest z wody, oleju i in­nych czą­stek sta­łych. Na­stęp­nie prze­cho­dzi przez sito mo­le­ku­lar­ne wy­peł­nio­ne wy­so­ko­ok­ta­no­wym wę­glem. Uzy­ska­ny azot gro­ma­dzo­ny jest w zbior­ni­ku, na­to­miast tlen i po­zo­sta­łe gazy wy­da­la­ne są do at­mos­fe­ry. Obec­nie pro­du­ko­wa­ne wy­twor­ni­ce azotu ofe­ru­ją stę­że­nie od 95 do nawet 99,9 pro­cent. Dla­te­go jest to bar­dziej efek­tyw­na me­to­da na­peł­nia­nia kół – mówi wła­ści­ciel­ka ser­wi­su NetCar.​pl. - Jed­nym z ele­men­tów pro­ce­su pom­po­wa­nia kół azo­tem jest uprzed­nie wy­ssa­nie po­wie­trza z opony. W tym wła­śnie celu urzą­dze­nie wy­po­sa­żo­ne jest w pompę próż­nio­wą i od­po­wied­ni pi­sto­let. Dzię­ki temu, w opo­nie uzy­sku­je się mie­sza­ni­nę o wy­so­kiej za­war­to­ści azotu (ponad 95%). Jeśli opona była wcze­śniej na­pom­po­wa­na azo­tem nie ma po­trze­by uży­cia pompy próż­nio­wej. Jeśli koła zo­sta­ły na­pom­po­wa­ne azo­tem, dla od­róż­nie­nia sto­su­je się kap­tur­ki w innym ko­lo­rze. Naj­czę­ściej spo­ty­ka­ne są w ko­lo­rze zie­lo­nym, po­ma­rań­czo­wym lub żół­tym, w za­leż­no­ści od firmy oraz kraju.

 

 

 

Azot wy­cho­dzi na plus 

 

Ko­rzy­ści na­peł­nia­nia opon azo­tem przy­sła­nia­ją zde­cy­do­wa­nie wady ta­kie­go roz­wią­za­nia. Mi­nu­sem są z pew­no­ścią kosz­ty pom­po­wa­nia opon, choć nie są one duże dla prze­cięt­ne­go kie­row­cy. Poza tym nie ro­bi­my prze­cież tego co­dzien­nie. Nie wszyst­kie warsz­ta­ty opo­niar­skie wy­po­sa­żo­ne są w od­po­wied­nie in­sta­la­cje do ta­kie­go „za­bie­gu”. Wadą jest także to, że chcąc uzu­peł­nić azot w oponach mu­si­my zna­leźć ser­wis ofe­ru­ją­cy na­peł­nia­nie nim kół i zwy­czaj­nie tam do­je­chać. Na miej­scu na­le­ży zmie­rzyć ci­śnie­nie, ale przy roz­grza­nych opo­nach po­miar może być do­ko­na­ny błęd­nie. Tyle o wa­dach. 

 

 

 

Przede wszyst­kim dzię­ki azo­to­wi opona kil­ku­krot­nie dłu­żej utrzy­mu­je wła­ści­we ci­śnie­nie, co jest nie­zwy­kle istot­ne dla bez­pie­czeń­stwa na dro­dze oraz ży­wot­no­ści opony. Po­pra­wa bez­pie­czeń­stwa w cza­sie jazdy zwią­za­na jest z lep­szym trzy­ma­niem się auta drogi na za­krę­tach i więk­szą sku­tecz­no­ścią przy­spie­sza­nia oraz ha­mo­wa­nia dzię­ki rów­no­mier­ne­mu przy­le­ga­niu opony na całej sze­ro­ko­ści kon­tak­tu z pod­ło­żem. Ży­wot­ność opony wzra­sta nawet o po­ło­wę. - Auto dzię­ki wła­ści­we­mu ci­śnie­niu i wy­ni­ka­ją­cym z tego mniej­szym opo­rom to­cze­nia zu­ży­wa mniej pa­li­wa nawet o 2 pro­cent. W opo­nach wy­peł­nio­nych azo­tem mi­ni­mal­nie zmie­nia się ci­śnie­nie, nawet przy du­żych wa­ha­niach tem­pe­ra­tu­ry na ze­wnątrz. Azot zmniej­sza ry­zy­ko wy­stę­po­wa­nia ko­ro­zji na ob­rę­czach. Zmniej­sza się rów­nież ry­zy­ko wy­strza­łu opony zwią­za­ne­go z na­grza­niem się gumy w przy­pad­ku zbyt ma­łe­go ci­śnie­nia. 

 

 

 

Wszyst­kie wy­mie­nio­ne za­le­ty pom­po­wa­nia opon azo­tem można pod­su­mo­wać krót­ko: służą bez­pie­czeń­stwu i oszczę­dza­niu. Nie jest praw­dą, że w ten spo­sób ser­wi­sy mo­to­ry­za­cyj­ne pró­bu­ją „nabić nas w bu­tel­kę”. Testy do­wio­dły, że azot jest o wiele ko­rzyst­niej­szym roz­wią­za­niem niż „stan­dar­do­we” po­wie­trze w opo­nach. Jeśli pod­su­mo­wać to fi­nan­so­wo, wy­cho­dzi na to, że jest to także roz­wią­za­nie bar­dziej opła­cal­ne. Na opo­nach wy­peł­nio­nych azo­tem prze­jeź­dzi­my zwy­czaj­nie dłu­żej, a prze­cież zakup nowej opony kosz­tu­je o wiele wię­cej niż na­peł­nie­nie jej tym gazem